Kilka słów o przebaczeniu

Przebaczenie jest posłańcem miłości (Kurs cudów).

Wybaczyć to poznać współczucie, miłość, łagodność, bez względu na to, jaki w danej chwili wydaje się świat (J. Jampolsky, Przebaczenie – najwspanialszy uzdrowiciel).

Barbara KosackaKilka lat temu było mi dane poznać Kurs cudów. To wpłynęło na całkowitą zmianę postrzegania przebaczenia. Głównym przesłaniem tego kursu jest idea przebaczenia. Ukazana jednak w niezwykły, natchniony sposób. Tak odległy od mojego dawnego myślenia jak najdalsza planeta od Ziemi.  Byłam przekonana, że wybaczyć, to uporać się z bólem i skutkami zachowań innych osób. Wiele czasu podczas terapii poświęciłam temu procesowi. Jakże byłam zdziwiona, gdy wszystkie dawne rany otwierały się podczas sesji kursu cudów. Miałam wrażenie, że nic do końca nie zostało uleczone. W moim życiu było wiele osób, które zadały mi ból. Tak wówczas to odczuwałam. Chociaż prawda przebijała się poprzez osłonę ciemności. Pojawiały się różne przekazy, znaki i przesłania. Jednak byłam nieczuła, pozamykana, odgrodzona w kokonie własnych idei. Wszechświat mówił do mnie pięknem świata, otaczała mnie miłość i bezpieczeństwo, jednak wszystko to było dla mnie nieistnieniem. Przed moimi oczami pojawiały się cienie, które zasłaniały rzeczywistość.  Byłam przekonana, że widzę prawdę. Nigdy w to wcześniej nie wątpiłam. Świat widziany fizycznymi oczami wydawał się płaski, poszarpany, zagrażający i bezsensowny. Dwubiegunowość trzymała wszystko w swojej konfliktowej naturze. Tak mocno zanurzyłam się w tę grę cieni, że sama stałam się nierzeczywista.

Cierpienie zmusiło mnie jednak do zaangażowania w studiowanie kursu cudów. Z pasją i odwagą rozpaczy zaczęłam zgłębiać ten niezwykły i natchniony tekst. Moja dusza karmiła się miłością. Chłonęłam słowa prawdy dawno zapomnianej.  Przebaczenie widziane z pozycji duszy rozjaśnia mrok ignorancji. Wówczas pojawiło się głębokie zrozumienie doświadczeń przeżywanych na Ziemi,  oraz pewność, że wszystko to działo się dla mojego dobra. Przeżywany ból przerodził się w radość i uwolnienie. Często miałam wrażenie, że to dzieje się poza mną. Tak, jakby otwierały się wrota do innego świata, nowego widzenia i rozumienia. Konflikty rozpływały się, „wrogowie” przeistaczali się w kochające istoty, a świat zamętu znikał. Czasem działo się to na sesjach, innym razem pośród natury lub w ciszy własnego wnętrza. Na najgłębszym poziomie poczułam całkowitą niewinność wszystkich istot. Z dawnych postaci opadały maski i ukazywała się boskość. Każda uraza noszona w sercu zatruwała mnie, odbierała jasność widzenia i zniewalała. Czułam, że to mnie zabija, lecz nie potrafiłam odnaleźć drogi do uwolnienia. Prosiłam o pomoc i zostałam uratowana. Teraz wiem, że jest możliwe przebaczyć innym, jeśli potrafię przebaczyć sobie.

Odkąd pamiętam zawsze czułam się winna.  Miałam żal do siebie, że nie jestem taka, jaką być powinnam. Nie mam pojęcia dlaczego tak się czułam.  Nosiłam w sobie głęboką ranę wyżłobioną przez nienawiść. Byłam przekonana, że nikt nie może mnie pokochać. Osamotniona i oddzielona od Istnienia tworzyłam świat czarnych postaci, raz po raz atakujących mnie. To było piekło winy. Najbardziej przerażające miejsce we wszechświecie. Toczyłam wojnę z samą sobą. Sądziłam, że „wrogowie” znajdują się poza mną. Dopiero poprzez trening umysłu pojawiła się świadomość tego zabójczego procesu. Ustawicznie prosiłam i proszę o pomoc. Dopiero całkowite oddanie Bogu przywróciło mi siebie prawdziwą.   Przyszło rozpoznanie, że jestem niewinna. Poczułam jedność ze wszystkimi i z Bogiem. Zrozumiałam, że istnieje wyższy plan i wszystko jest takie jakie być powinno.  Napisałam wiele poematów dotyczących uzdrowienia, wolności i odkrywania skarbów w sobie. Przytaczam fragment  nieopublikowanego  poematu zatytułowanego Niezwykłe przeżycie:

Zostałam prześwietlona wszechwiedzą i uzdrowiona.
Jak delikatny obłok otuliła mnie miłość.
Zanurzyłam się w oceanie nieskończoności.
Doświadczyłam szczęścia bycia nieobecnością i wszechobecnością.
Stałam się cząstką wielkiej, niepojętej Tajemnicy.

 Barbara Kosacka