Praktyka wybaczenia

Praktyka przebaczenia jest konieczna, ponieważ ludzki umysł nauczył się potępiać siebie i wszystko dookoła. W jaki sposób praktykujemy wybaczenie? Poprzez porzucanie wszystkich naszych wyobrażeń o sobie i o świecie, gdyż każde wyobrażenie, każda myśl niebędąca doskonałą miłością, jest osądem i żalem.

Czasem potrzeba też spojrzeć na to, na co nie chcieliśmy patrzeć – na własną wrogość ukrytą głęboko w nieświadomości. Czasem, aby pojawiła się ulga, trzeba wpierw nazwać tego, kogo odrzuciliśmy z naszego umysłu. Może to być ktoś bliski, ktoś z rodziny, może wróg polityczny lub ktoś z kim rywalizujemy na innej płaszczyźnie. Może jest to ktoś, kogo unikamy, lub z kim nie chcemy mieć w ogóle do czynienia. Być może nie nazywamy go otwarcie wrogiem, ale jeśli nie odczuwamy absolutnego pokoju  i miłości na myśl o tej osobie, to znaczy, że jeszcze nie przebaczyliśmy.

Co więcej, to my cierpimy z powodu własnych niewybaczających myśli dotyczących tej osoby. Przebaczenie, nawet jeśli wydaje się dotyczyć kogoś innego, zawsze jest przebaczeniem samemu sobie. Lekcja 121 Kursu Cudów bardzo pięknie opisuje ten mechanizm, podając jednocześnie konkretną formę praktyki. Jeśli chcesz, możesz teraz przeczytać tę lekcję i wykonać podane w niej ćwiczenie:

Wybaczenie to klucz do szczęścia.

Oto odpowiedź na twoje poszukiwanie pokoju. Oto klucz do znaczenia w świecie, który zdaje się nie mieć sensu. Oto droga do bezpieczeństwa wśród pozornych niebezpieczeństw, które wydają się grozić ci na każdym kroku i zagrażać wszelkim twym nadziejom na znalezienie ciszy i spokoju. Tu wszystkie pytania znajdują odpowiedź; tu jest wreszcie zapewniony kres wszelkiej niepewności.

praktyka wybaczenia

Umysł, który nie wybacza, jest pełen lęku i nie daje miłości miejsca, by była sobą; miejsca, w którym mogłaby w spokoju rozwinąć skrzydła i wzlecieć ponad zamęt tego świata. Umysł, który nie wybacza, jest przepełniony smutkiem, pozbawiony nadziei na spoczynek i uwolnienie od bólu. Pogrążony w cierpieniu i nieszczęściu wytęża wzrok w ciemności, i choć nic nie widzi, pewny jest czyhającego nań niebezpieczeństwa.

Umysł, który nie wybacza, rozdzierają wątpliwości. Jest on zagubiony i myli się co do siebie i wszystkiego, co widzi; jest przerażony i gniewny, słaby i samochwalczy, boi się iść naprzód, boi się pozostać w miejscu, boi się obudzić i boi się zasnąć, boi się każdego dźwięku, ale jeszcze bardziej boi się ciszy; przeraża go ciemność, lecz jeszcze bardziej nadejście światłości. Cóż może widzieć umysł niewybaczający prócz własnego potępienia? Cóż może widzieć poza dowodami, że wszystkie jego grzechy są prawdziwe?

Umysł, który nie wybacza, nie widzi błędów, tylko grzechy. Spogląda na świat niewidzącymi oczami i wydaje krzyk przerażenia, gdy widzi swe własne projekcje szykujące atak na jego nędzną parodię życia. Chce żyć, lecz pragnie być martwym. Chce wybaczenia, lecz nie widzi nań żadnej nadziei. Chce uciec, ale nie wie dokąd, bo wszędzie widzi to, co grzeszne.

Umysł, który nie wybacza, jest pogrążony w rozpaczy, bez widoków na przyszłość, która nie może obiecać mu niczego, jak tylko jeszcze więcej rozpaczy. Jednakże swoją ocenę świata uważa za nieodwracalną i nie widzi, że sam siebie skazał na tę rozpacz. Sądzi, że nie może się zmienić, gdyż to, co widzi, świadczy o słuszności jego osądu. Nie pyta, ponieważ myśli, że wie. Nie kwestionuje niczego, pewien, że ma słuszność.

Wybaczenie się nabywa. Nie jest wrodzone umysłowi, który nie może grzeszyć. Ponieważ grzech to idea, której się nauczyłeś, przeto również musisz nauczyć się wybaczenia, lecz od Nauczyciela innego niż ty sam – od takiego, który reprezentuje w tobie inną Jaźń. Dzięki Niemu nauczysz się, jak wybaczyć jaźni, którą, jak sądzisz, wytworzyłeś, i pozwolić jej zniknąć. W ten sposób zwrócisz swój umysł jako jeden Temu, który jest twoją Jaźnią i który nigdy nie może zgrzeszyć.

Każdy niewybaczający umysł daje ci sposobność, by twój umysł nauczył się, jak wybaczać sobie. Każdy umysł oczekuje, byś wyzwolił go z piekła, i zwraca się do ciebie z błaganiem o Niebo, tu i teraz. Nie ma on nadziei, ale ty stajesz się jego nadzieją. A będąc jego nadzieją, stajesz się swoją własną. Umysł, który nie wybacza, musi nauczyć się dzięki twemu wybaczeniu, że został wybawiony z piekła. A jak nauczasz zbawienia, tak też go się nauczysz. Jednakże całe twoje nauczanie i uczenie się nie pochodzi od ciebie, lecz od Nauczyciela, którego ci dano, by pokazał ci drogę.

Dziś praktykujemy naukę wybaczania. Jeśli jesteś chętny, możesz się dziś nauczyć, jak wziąć klucz do szczęścia i użyć go dla własnego dobra. Rano poświęcimy dziesięć minut i wieczorem drugie tyle na naukę wybaczania, jak również otrzymywania go.

Umysł, który nie wybacza, nie wierzy, że dawanie i otrzymywanie są tym samym. Dziś spróbujemy się jednak nauczyć, że są jednym poprzez ćwiczenie wybaczenia komuś, o kim sądzisz, że jest twym wrogiem, i komuś, kogo uważasz za swego przyjaciela. A gdy nauczysz się widzieć ich obu jako jednego, obejmiemy tą lekcją ciebie i zobaczymy, że ich ucieczka jest także twoją.

Dłuższe okresy praktyki zacznij od pomyślenia o kimś, kogo nie lubisz, kto zdaje się irytować cię lub kogo nie chciałbyś spotkać; kogoś, kim zdecydowanie gardzisz lub po prostu starasz się go nie zauważać. Nie jest ważne, jaką formę przybiera twój gniew. Prawdopodobnie już tę osobę wybrałeś. Będzie to właściwa osoba.

Teraz zamknij oczy i wyobraź sobie tę osobę, przyjrzyj się jej przez chwilę. Spróbuj ujrzeć w niej jakąś światłość, mały blask, którego nigdy dotąd nie zauważyłeś. Spróbuj znaleźć w niej iskierkę jasności, prześwitującą przez brzydkie wyobrażenie, jakie o niej masz. Przyjrzyj się temu wyobrażeniu, aż gdzieś zobaczysz w nim światłość, następnie zaś pozwól, by światłość ta rozrosła się i ogarnęła je, czyniąc ten obraz pięknym i dobrym.

Popatrz przez chwilę na ten zmieniony obraz i zwróć swą myśl ku temu, kogo nazywasz przyjacielem. Spróbuj przenieść na niego tę światłość, którą nauczyłeś się widzieć wokół dawnego „wroga”. Ujrzyj w nim teraz coś więcej niż tylko przyjaciela, albowiem w tej światłości jego świętość ukaże ci twego zbawiciela, zbawionego i zbawiającego, uzdrowionego i całkowitego.

Następnie pozwól mu ofiarować ci światłość, którą w nim widzisz, i pozwól, by twój „wróg” i przyjaciel zjednoczyli się, błogosławiąc cię tym, co im dałeś. Teraz jesteś z nimi jednym, a oni są jednym z tobą. Teraz wybaczyłeś sam sobie. Przez cały dzień nie zapominaj o roli, jaką wybaczenie odgrywa w dawaniu szczęścia każdemu niewybaczającemu umysłowi, wraz z twoim pośród nich. Co godzina mów sobie:

Wybaczenie to klucz do szczęścia.

Zbudzę się ze snu o tym, że jestem śmiertelny,
omylny i pełen grzechu,
i poznam, że jestem doskonałym Synem Boga.